Partner wydania
Partner wydania
Ponad 1,4 mln dzieci w całej Afryce jest niedożywionych i grozi im śmierć głodowa. Brak czystej wody do picia czy przyrządzania posiłków w wielu krajach, m.in. w Sudanie Południowym, jest przyczyną epidemii cholery. Działania UNICEF, takie jak zainstalowanie solarnych pomp wodnych wpływa na poprawę sytuacji, ale potrzeb nadal jest wiele.

Konflikt wewnętrzny
Za problemy głodu i braku czystej wody w Sudanie Południowym odpowiedzialny jest konflikt wewnętrzny, który trwa od 2011 roku. To kontynuacja konfliktów plemiennych, które nie ustały po proklamowaniu niepodległości Sudanu Południowego. W wyniku walk wiele źródeł wody pitnej zostało zniszczonych, a to spowodowało problemy ze zdrowiem dużej liczby mieszkańców tego państwa. W związku z wewnętrznymi rebeliami tysiące osób jest zmuszonych do opuszczania swych domów i nocowania pod gołym niebem. Nie biorą ze sobą nic, uciekają w popłochu. Organizacje humanitarne, m.in. UNICEF, dostarczają podstawową pomoc i walczą o dostęp do wody pitnej. Często ludzie piją wodę z jedynej studni dostępnej na wiele wiosek, stąd zachorowania na cholerę.

Źródło: Unicef

Epidemia i próby pomocy
Epidemia cholery w Sudanie Południowym to już problem na szeroką skalę. Prawie 14 tys. przypadków zachorowań oraz ponad 240 przypadków śmiertelnych w 2017 roku. UNICEF wraz Unią Europejską i Ministerstwem Edukacji, Nauki i Technologii oraz innymi partnerami instaluje system pomp oczyszczających wodę. Mają do niej bezpośredni dostęp wszyscy mieszkańcy - w szkołach, centrach medycznych i w innych miejscach użyteczności publicznej. Bez tego rozwiązania nadal cierpiałyby tysiące osób, w tym dzieci, które przez zatrucia zanieczyszczoną wodą opuszczały masowo lekcje na długie tygodnie. - Woda, którą dostajemy ze szkoły, pozwala mi na przygotowywanie posiłków dla moich dzieci i robienie innych rzeczy w domu. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego powodu - mówi Angelina. Mama szóstki dzieci codziennie chodziła po wodę, którą pobierała z rzeki oddalonej o dwie godziny drogi.

W samym Bentiu 500 tys. litrów wody dziennie jest pompowanych do 22 punktów w mieście. - Miejski program zaopatrzenia w wodę uwzględnia konieczność reakcji na pojawiające się stale sytuacje kryzysowe i masowe przesiedlenia - tłumaczy Elizabeth Bonareri Mose, specjalista UNICEF do spraw wody i higieny.
Pomoc UNICEF i innych organizacji humanitarnych w dostarczeniu wody, a tym samym zwalczaniu epidemii cholery, to podstawowe działania, które wymagają ciągłego wsparcia osób prywatnych czy instytucji. Osiągnięte już efekty cieszą, nawet jeśli jest to ułamek tego, czego potrzebują mieszkańcy krajów dotkniętych problemem braku wody.

Źródło: Unicef

Pomoc ma znaczenie
- Tyle razy miałam biegunkę. Zostawałam po dwa tygodnie w domu i robiły mi się zaległości w szkole - opowiada 13-letnia Lucy Chalire z Malawi. Dziewczynka piła zanieczyszczoną wodę tak jak jej rówieśnicy i wszyscy z okolicy. Żeby w ogóle mieć do niej dostęp, Lucy wędrowała do sąsiedniej wioski.
Za zapasy wody odpowiedzialne są tu kobiety. To one chodzą po wodę, często kilometrami, a i tak jest ona zanieczyszczona. Lucy i jej mama przemierzały dystans 5 kilometrów. - Czasami musiałam czekać cały dzień i wracałam po nocy. Bałam się miejscowych chuliganów, którzy mogliby mnie zaatakować - opowiada Lucy. - Kiedyś byłam tak zmęczona, że upuściłam kubeł z wodą. Moja mama nakrzyczała na mnie i powiedziała, że mam nie wracać do domu bez wody.
- Teraz nie muszę iść wiele kilometrów po wodę. W szkole idzie mi dobrze i mam nadzieję zostać lekarzem, żeby pomagać moim znajomym w Malawi - mówi zadowolona Lucy.