Partner wydania
Michał Leszczyński , 15 stycznia 2018

Wszystko płynie. Historia wody w kulturze, polityce i ekonomii

Partner wydania
Od początku istnienia cywilizacji woda stanowiła dla człowieka jedno z najcenniejszych dóbr naturalnych. Choć na co dzień złoto i kamienie szlachetne są symbolami prestiżu, to właśnie bez wody państwa, miasta i wsie nie mogłyby przetrwać nawet tygodnia.

Kolebka cywilizacji
Wystarczy spojrzeć na mapę, by zobaczyć, gdzie narodziły się pierwsze starożytne państwa. Nieprzypadkowo Egipcjanie osiedlili się nad Nilem, Sumerowie nad Tygrysem i Eufratem, a dawni Chińczycy nad Jangcy. Rzeki zapewniały bowiem ich osiedlom codzienną egzystencję – nawadniały uprawy zboża i ryżu, umożliwiały transport dóbr. Wabiły również zwierzynę łowną, a także poiły zwierzęta hodowlane – muły, woły czy wielbłądy.
Starożytni nadali rzekom niemal boski status. Nil pełnił ważną rolę w religijnych wierzeniach Egipcjan. Z kolei Grecy w swoim wyobrażeniu świata umarłych umieścili Styks – rzekę, która strzeże dostępu do Hadesu. Ludzi fascynował fenomen trwałości rzek, a także jej ciągły bieg, od źródeł ku morzom i oceanom. Grecki filozof Heraklit posunął się nawet do stwierdzenia "panta rhei" (grec. wszystko płynie), widząc w rzece metaforę ludzkiego życia i braku stałości w świecie.
Tak samo cenne, jak życiodajne rzeki, były ujścia wody pitnej. Jedne z najstarszych studni pochodzą z terenów Azji. Napisana w XI w. p.n.e. chińska "Księga przemian" zawiera fragment, w którym autor pisze: "Można przenieść miasto, nie można przenieść studni". Studnia jako źródło wody pitnej była kluczowa dla istnienia miasta. Gdy wysychała, jego mieszkańcy musieli przenieść się w inne miejsce.

Źródło życia i problemów
Znaczenie wody doceniali również starożytni Rzymianie. Gdy rzeka nie chciała przypłynąć do ich miast, doprowadzali ją przy pomocy akweduktów, takich jak ten zachowany w Pont du Gard we Francji. Dzięki sieciom wodociągowym rozmiary miast w Imperium Rzymskim osiągnęły niespotykany wcześniej poziom. Z kolei łaźnie publiczne ograniczyły wybuchy epidemii, wówczas dziesiątkujące ludność Europy, Azji i Afryki.
Woda była nie tylko źródłem dostatku, ale także kością niezgody. Bogactwo miast obfitych w wodę niejednokrotnie kłuło w oczy sąsiadów, którzy pragnęli zagarnąć ujścia i delty rzek i czerpać korzyści dla siebie. Wystarczy spojrzeć, jak często zmieniali się właściciele dorzecza Tygrysu i Eufratu. Na przestrzeni dziejów walczyli o nie Sumerowie, Asyryjczycy, Babilończycy, Persowie, Grecy oraz Rzymianie. Ktokolwiek bowiem trzymał rękę na tamtejszym handlu, stawał się bajecznie bogaty.

Źródło: Unicef

Przez wodę w świat
Dla naszych przodków morza i oceany miały niemal mistyczne znacznie. Za ich nieodgadnionym horyzontem kryła się przygoda, perspektywy bogactwa, ale także liczne niebezpieczeństwa. Wyzwanie rzucone przez morze podjęli jako pierwsi starożytni Grecy i Fenicjanie. Ich galery pokonywały wody Morza Śródziemnego, marynarze zaś zakładali na jego wybrzeżach osiedla i handlowali z tubylcami. Na Dalekim Wschodzie przywilej ten przypadł chińskim żeglarzom, którzy przemierzali Pacyfik w poszukiwaniu nowych lądów i bogactw.
Wraz z postępującą do przodu technologią budowania okrętów nieustraszeni marynarze wyprawiali się coraz dalej. W 1492 roku Krzysztof Kolumb dotarł przy pomocy trójmasztowców do Ameryki, dając początek całej epoce odkryć geograficznych. W latach 1519-1522 ekspedycji Ferdynanda Magellana udało się jako pierwszej opłynąć kulę ziemską. Nagle świat stanął dla śmiałków otworem.
Hiszpańscy i portugalscy marynarze rozlali się po całych oceanach odkrywając nowe lądy, zakładając osiedla i faktorie. Niejednokrotnie toczyli przy okazji wojny ze sobą i miejscową ludnością. Niebawem do iberyjskich odkrywców dołączyli Anglicy, Francuzi i Holendrzy. Podzielili pomiędzy sobą kontynent Amerykański, Afrykę, Indie oraz dzisiejszą Indonezję.

Plusy i minusy
Sprowadzane z całego świata materiały – złoto, kamienie szlachetne, metale, skóry, tytoń – przynosiły krociowe zyski. Nic dziwnego, że tylko państwa posiadające zamorskie kolonie zaczynały się liczyć na arenie międzynarodowej. To właśnie epoka odkryć stworzyła do dzisiaj odczuwalne różnice w rozwoju poszczególnych części świata. Różnice, które widać w bogactwie, infrastrukturze, jakości życia i… dostępie do wody pitnej.
Jednakże odkrycia stymulowały nie tylko wyzysk, ale także wiedzę i postęp. To na pokładzie okrętów przybyły do Ameryki książki, które zaowocowały powstaniem pierwszej nowoczesnej demokracji na świecie. Stamtąd z kolei dotarły na nasze stoły ziemniaki, które prawie do reszty usunęły klęskę głodu. Ponieważ równolegle pojawiło się duże zapotrzebowanie na wodę pitną, opracowywano wciąż nowe metody jej pozyskiwania.
Już w XVII wieku zaczęto stosować takie metody jak destylacja, filtracja, parowanie i sączenie wody. Sto lat później zastosowano we Francji pierwsze filtry do oczyszczania wód gruntowych. W tym samym kraju powstała pierwsza plantacja roślinna, mająca na celu filtrowaniu wody. W XX wieku do uzdatniania H2O zaczęto używać substancji chemicznych, takich jak chlor, oraz biologicznych, takich jak filtry roślinne i skalne. Ich zastosowanie usuwa z wody szkodliwe dla ludzkiego zdrowia bakterie i minerały.

Źródło: Unicef

Teraźniejszość i przyszłość
Choć Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała dostęp do czystej wody za jedno z fundamentalnych praw człowieka, wciąż jeszcze wiele jest do zrobienia w tej sprawie. Jak pokazują badania zlecone przez UNICEF, ponad pół miliarda ludzi na świecie w 2016 r. nie posiadało dostępu do wodny pitnej. Oznacza to dla nich często niemożliwość utrzymania podstawowych zasad higieny i zrównoważonej diety.
Każdego dnia kobiety i dziewczęta w różnych punktach globu muszą przeznaczyć łącznie 200 mln godzin na pieszą wędrówkę do źródeł czystej wody. Jest to bezcenny czas, który w innym wypadku mógłby zostać przeznaczony na edukację i opiekę nad dziećmi. Ów problem jest widoczny zwłaszcza w Afryce Subsaharyjskiej – cementuje panującą tam biedę. Brak wody w wielu regionach świata potęguje również powszechne ocieplenie klimatu, wywołane rosnącą emisją spalin do atmosfery ziemskiej, a więc spadkiem po rewolucji przemysłowej w XIX wieku.
Jak możemy rozwiązać zaistniały problem? Niezwykle ważne jest świadome korzystanie z dobrodziejstw cywilizacji. Woda pitna stanowi mniej niż 1 proc. jej światowych zasobów, nie marnujmy jej więc. Warto również wspierać organizacje, takie jak UNICEF czy Światowa Organizacja Zdrowia. Za cel stawiają sobie one budowę infrastruktury dostarczającej wodę pitną do najbardziej potrzebujących miejsc naszej planety. Wreszcie należy starać się żyć w zgodzie z naturą – spaliny i zanieczyszczenia, które produkujemy na co dzień, mogą bowiem wrócić do nas w postaci kwaśnych deszczów oraz brudnej wody w kranie.